piątek, 1 czerwca 2012

Dzień dziecięcej próżności!

Jak kalendarz pokazuje...dziś obchodzimy Dzień Dziecka. Chwileczkę,chwileczkę... ja też zaliczam się do dzieci... tylko tych starszych, doświadczonych, dojrzalszych emocjonalnie  :-)
W takim razie / ułatwiając również sobie życie / podyktowałam od rańca, że nie zwracam uwagi na ubiór Mari i niech zakłada te swoją wynoszoną spódnice jeansową i porozciąganą z dekoltem niemal do pępka bluzkę z kotem, którego prawie nie widać:-) 
- Supiiiiiiiii!!, krzyczy Mariczka co oznacza super!w jej klasie;-)
No i pooooszło na całego! Nutella na śniadanie, do szkoły rozpuszczone i nieczesane włosy, lody na deser i kreskówki przy kolacji! A do tego prezenty od pani w szkole, od dziadków no i ode mnie i taty...
Lenka za to przespała sobie poranna drzemkę w naszym wielkim łóżku / zamiast w swoim łóżeczku/.
A za moich czasów wata na patyku w 
Dzień Dziecka to był szczyt szaleństwa:-)) Było, minęło...ja za to w imię dnia dziecięcej wolności, walczyłam jak lwica o wolny wieczór dla siebie! Położenie dziewczyn do 21:00 i ...wrzucam ulubiony kawałek Fergie -  Big Girls Don't Cry, kubek kawy i blooguje:-)Dobranoc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz